– O MNIE –

Cześć i witaj,

nazywam się Asia i jestem fotografem rodzinnym, bardzo mi miło, że mogę gościć Ciebie tutaj.

Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki, pieszczotliwej nazywanej "zestawem głośnomówiącym". Uwielbiam stare przedmioty z duszą, kawę i chodzenie bosymi stopami po trawie. Gdy odpoczywam to zazwyczaj czytam, gdy się bawię to w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół.

Moją największą miłością jest fotografia noworodkowa i od niej wszystko się zaczęło.

Moi klienci śmieją się, że mam magiczne ręce, a ja po prostu kocham to robić i jestem pewna, że dzieci to wyczuwają. W czasie sesji rodzice nie muszą się niczym martwić, to ja zadbam o to, żeby Maleństwu było ciepło i wygodnie, ukołyszę do snu. To nie tylko pasja, to przede wszystkim ogrom wiedzy w tym temacie. Poświęciłam niezliczoną liczbę godzin, aby szlifować swoje umiejętności, zaliczyłam specjalistyczne warsztaty i cały czas się uczę od najlepszych na świecie fotografów noworodkowych, aby dorównać im poziomem. Niejednokrotnie spotkał mnie zaszczyt, że moje zdjęcie zostało wyróżnione wśród zdjęć najlepszych fotografów noworodkowych na świecie ale i tak najbardziej cieszy mnie radość moich klientów, łzy wzruszenia na widok gotowych zdjęć. To dla mnie najpiękniejsze dowody uznania.



Sesje ciążowe robię stosunkowo niedługo ale “ciężarówki” podbiły moje serce.

Z największą przyjemnością obserwuję jak przyszłe mamy rozkwitają przed moim obiektywem, promienieją wewnętrznym światłem i świecą tak, że trudno oderwać od nich oczy. To jest ich czas, ich organizm właśnie się wspina na wyżyny swoich możliwości, aby stworzyć doskonałe nowe życie. Może nie zawsze czują się fenomenalnie, czasami dają im o sobie znać ciążowe dolegliwości ale moja w tym rola, żeby na sesji czuły się komfortowo i po prostu dobrze. Dbam nie tylko o wygodę ale i o jak najlepsze ujęcia, podpowiadam pozy, doradzam co zrobić z ręką czy nogą, aby efekt był po prostu piękny.



“A teraz usiądźcie równiutko i połóżcie rączki na kolankach” czyli o tym jak NIE wyglądają sesje rodzinne.

Możecie mi wierzyć lub nie ale kiedyś zatęsknicie za buntem dwulatka. Mówię Wam to z perspektywy matki dziecka w okresie buntu nastoletniego. A i za buntem nastolatka podobno można zatęsknić gdy dziecko wyfruwa z gniazda. Dlatego każdy moment jest dobry na wspólne rodzinne zdjęcia, tym bardziej, że jest ich zazwyczaj tak mało w domowych albumach, a czas płynie szybko. Znam miliony wymówek, nie teraz, jak schudnę, jak przytyję, nie mam się w co ubrać, nie lubię siebie na zdjęciach... ale wiem też jak ogromną wartość mają zdjęcia, gdy możecie spojrzeć na siebie czyimiś obiektywnymi oczami i stwierdzić, że właściwie to... fajna jest ta osoba ze zdjęcia.

MYŚLISZ, ŻE JESTEM FOTOGRAFEM

DLA CIEBIE?

Menu